August 7th, 2008 by admin

Na pierwszym treningu po przylocie do Pekinu Agnieszka Radwańska miała kryzys. - Musiała leżeć z nogami w górze i chłodzić się lodem. Po tych kilku dniach widzę, że złoto olimpijskie zdobędzie dziewczyna, która nie zemdleje na korcie - twierdzi ojciec dziewiątej tenisistki świata, Robert Radwański.

11 rano, kort numer 7 w wielkim centrum tenisowym obok Stadionu Olimpijskiego. Obok, jak na chińskie standardy, bo sprzed stadionu jedzie się tam 10 minut autobusem. Agnieszka trenuje na korcie z Chinką Shuai Peng. Przez smog i ogromną wilgotność powietrza jest aż szarawo, więc nad kortem zapalono potężne jupitery. Nie ma czym oddychać, ubrania, nawet bez wysiłku fizycznego, lepią się do ciała. - Panowie, to jest koszmar - mówi do dziennikarzy Radwański. - Jak to możliwe, żeby o tej godzinie trzeba było grać przy światłach? Tutaj rano jest goręcej niż po południu, odwrotnie niż u nas. Szaleństwo!

Przed igrzyskami Radwańska nadal ma dwa treningi dziennie. W tych warunkach to duża dawka. Jak duża, przekonała się dzień po przylocie do Pekinu. - Agnieszka nie spała dwie noce, bo jedną spędziła w samolocie z Europy, a drugą, po zmianie czasu, przemęczyła się w wiosce olimpijskiej. No i w tym koszmarze prawie zemdlała na treningu. Ale spokojnie, teraz jest już w porządku - zapewnia Radwański.

Na szczęście Agnieszka wie, jak wytrzymać cały turniej w takim klimacie. W Pattayi grała tak dobrze, że została mistrzynią. - Ale to nie znaczy, że się tam dobrze czułam - mówi.

Według jej ojca turniej olimpijski będzie zawodami dla długodystansowców. - O zwycięstwie nie zdecydują umiejętności tenisowe, a silna psychika. Jeżeli ktoś będzie na tyle silny, by przełamać kryzys, wygra. Nikt go nie zatrzyma. A kryzys dopadnie tu każdego. Jak w maratonie: tam też każdy ma kryzys, a jednak są tacy, którzy dobiegają do mety - mówi Radwański.

Agnieszka jest optymistką. Nie boi się przyznać, że do Pekinu przyleciała po medal. - Jest jak najbardziej w moim zasięgu, ale bardzo dużo zależy od losowania. Turniej trwa tylko tydzień, więc trzeba będzie grać codziennie. Jeżeli pierwsze dwa mecze będę miała w miarę luźne, żeby za bardzo się nie zmęczyć i mieć czas na odpoczynek, to powinno być dobrze - zapowiada.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Trybunał Arbitrażowy przy PKOl podjął w końcu ostateczną decyzję. Korona i Zagłębie zdegradowane! Ekstraklasa może w końcu wystartować - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Zagłębie Lubin i Korona Kielce nie unikną kary za udział w aferze korupcyjnej. Trybunał Arbitrażowy przy PKOl podtrzymał wyroki degradacji w stosunku do obu klubów, które nałożył PZPN. W związku z tym Zagłebie i Korona zagrają w pierwszej lidze, a ekstraklasa wystartuje w niezmienionym, 16-zespołowym składzie.

Trybunał Arbitrażowy nie uznał argumentów prawników obu klubów, którzy twierdzili, że kary muszą zostać uchylone, bo czyny korupcyjne zgodnie z prawem związkowym się przedawniły. Powoływali się przy tym na regulamin dyscyplinarny, w którym do dzisiaj widnieje zapis o dwuletnim przedawnieniu dla czynów korupcyjnych.

Okazało się jednak, że Trybunał nie podzielił ich zdania, przychylając się do argumentacji przedstawicieli PZPN Michała Tomczaka, Krzysztofa Malinowskiego i Adama Gilarskiego, którzy twierdzili, że nie może być mowy o żadnym przedawnieniu.

- To bardzo kontrowersyjna decyzja, bo przecież dwa tygodnie temu, na podstawie tych samych przesłanek, Trybunał uchylił karę degradacji Widzewowi Łódź, uznając że sprawa ich czynów korupcyjnych uległa przedawnieniu. Tym razem mieliśmy do czynienia z nagłym zwrotem w orzecznictwie i okazało się, że w przypadku Zagłębia i Korony nastąpiła zupełnie inna interpretacja przepisów - dziwił się adwokat Zagłebia Paweł Broniszewski.

- Nie będziemy komentowali decyzji Trybunału, tylko jej się podporządkujemy.

Rozpoczniemy sezon w pierwszej lidze - powiedział z kolei prezes Zagłębia Paweł Jeż.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Współpracownicy Leo Beenhakkera, Rafał Ulatowski i Artur Płatek będą egzaminowani podczas kursu trenerskiego UEFA-PRO przez Jerzego Engela - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Pomaganie Leo Beenhakkerowi w prowadzeniu reprezentacji Polski nie wystarcza, by być pełnoprawnym trenerem. Wiedzą o tym doskonale Rafał Ulatowski i Artur Płatek. Obaj byli na obozie kadry we Wronkach, ale już myślą o kursie trenerskim UEFA-PRO. Głównym egzaminatorem będzie szef Wydziału Szkolenia PZPN Jerzy Engel, czyli jeden z najbardziej niechętnych Beenhakkerowi polskich szkoleniowców.

UEFA-PRO to marzenie Ulatowskiego i Płatka. Posiadanie takiego certyfikatu uprawnia do prowadzenia klubów w ekstraklasie. W poprzednim sezonie Ulatowski był pierwszym trenerem Zagłębia Lubin a Płatek Jagiellonii Białystok, jednak oficjalnie do meczowych protokołów musieli być wpisywani inni trenerzy z odpowiednimi uprawnieniami. Teraz Ulatowski jest najbliższym współpracownikiem selekcjonera reprezentacji Polski, a Płatek właśnie skończył staż u Beenhakkera. - Wcześniej byłem w Bochum i Schalke i to jeszcze nie koniec moich wojaży po dobrych europejskich klubach. Te trzy dni we Wronkach też były bezcenne - cieszy się Płatek.

Podobnie mówi Ulatowski: - Dla mnie pomaganie Beenhakkerowi to nie tylko praca, ale przede wszystkim okazja do wzbogacania swojego warsztatu. Kiedyś to doświadczenie na pewno mi się przyda.

Żadne zaklęcie jednak nie pomogą. Obaj panowie muszą zgłosić się na kurs do PZPN, który ma się rozpocząć po zakończeniu rundy jesiennej w polskiej lidze - Całe szczęście, że do takiego kursu w ogóle zostaliśmy dopuszczeni - mówi Ulatowski. - Kto wie, może będziemy siedzieli z Rafałem w jeden ławce - śmieje się Płatek.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

LeBron James w 2010 roku będzie grać w europejskim klubie? Amerykanie nie dowierzają, ale podobno Olympiacos Pireus jest gotów zatrudnić megagwiazdę NBA. Musiałby jednak płacić za to około 50 milionów dolarów rocznie.

Portal ESPN.com powołując się na przyjaciela koszykarzem poinformował, że skrzydłowy Cleveland Cavaliers poważnie zastanowi się nad przeprowadzką do Europy, o ile jego gaża na Starym Kontynencie będzie zbliżona do 50 milionów dolarów.

Umowa, która wiąże reprezentanta USA z klubem z Cleveland, wygaśnie po sezonie 2009/2010. James stanie się wolnym agentem i będzie mógł podpisać kontrakt z kim zechce. Już teraz kilka klubów “czyści” składy, aby móc zaoferować zawodnikowi kontrakt na dobrych warunkach i jednocześnie zmieścić się w salary cap (limit zarobków). Zdaniem ESPN.com, wątpliwe, aby w NBA James mógł liczyć na więcej niż 20 mln dol. rocznie.

- CSKA Moskwa i Olympiacos, który niedawno podpisał umowę z Joshem Childressem na nieco ponad 10 mln dol. za sezon, już kontaktowały się z Jamesem - twierdzi człowiek, informator ESPN. Jednak podkreśla on, że do żadnych rozmów o warunkach zatrudnienia nie doszło. Amerykańscy kibice koszykówki doniesienie potraktowali jako żart. “Mam propozycję. Niech w następnym nagłówku do informacji o Jamesie napiszą, że gracz rozważa propozycję z WNBA od L.A. Sparks” - pisze internauta.

Ale w europejskich klubach limitów wynagrodzeń nie ma. Mało tego, często zespoły płacą podatki za koszykarzy? Nic dziwnego, że Bostjan Nachbar wracając niedawno do Europy (Dynamo Moskwa) z USA stwierdził, iż kluby z NBA muszą mieć się na baczności, bo wkrótce zaczną tracić czołowych zawodników na rzecz ekip z Euroligi.
Trudno było jednak przypuszczać, że tak szybko zaczną się spekulacje o przenosinach jednej z dwóch największych, obok Kobe’ego Bryanta, gwiazd ligi. - Będę bardzo zaskoczony, jeśli James wybierze Europę. Nie sądzę, że dla kasy zrezygnuje z walki o mistrzowski pierścień i tytuł MVP - twierdzi jeden z szefów NBA Joel Litvin.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Już na początek rozgrywek ekstraklasy kibiców czekają wielkie derby Śląska - czytamy w Przeglądzie Sportowym”.

W niedzielę wielkie derby Śląska. Górnik zagra w Zabrzu z Ruchem. Na to wydarzenie szykują się piłkarze, działacze i kibice, wierząc, że znów obejrzą widowisko, o którym będzie się długo mówiło.

Od pierwszych derbów po powrocie Ruchu do ekstraklasy minie niebawem rok. Analizując skład Górnika z tamtego meczu można mówić o kolejnej rewolucji kadrowej. Niezależnie od tego jak ustawi zespół Ryszard Wieczorek, prawdopodobnie ledwie trzech zawodników z tamtego spotkania wybiegnie w niedzielę na boisko.

Nie ma już w Zabrzu Peskovicia, Pawelca, Gołosia, Moskal i Jarki. Ale nikt się tym nie martwi. - Nasza jakość poszła w górę. Teraz trzeba to pokazać na boisku - twierdzi dyrektor sportowy Krzysztof Hetmański.

Przed niedzielnym meczem zagadek personalnych jest kilka. Trzech naszych piłkarzy jest na zgrupowaniu kadry. Dopiero w czwartek ocenię w jakiej są dyspozycji. Dziś nie wiem jeszcze, który z nich zagra z Ruchem. Zastanawiam się też jakim zagramy ustawieniem. Może to być gra piątką pomocników, gdzie mam największe pole manewru, ale nie wykluczam klasycznego 4-4-2-2 - mówi trener Wieczorek.

Miejsce dla Zahorskiego może zrobić się w ataku, jeżeli oczywiście Górnik zagra systemem 4-4-2. Wtedy mógłby on być partnerem Przemysława Pitrego. To, że były gracz Lecha i najlepszy snajper Górnika w sparingach wyjdzie od pierwszej minuty, nie podlega dyskusji.

Wątpliwości co do składu ma też trener Ruchu Duszan Radolsky. - Sprawa wyjściowej jedenastki rozstrzyga się w ostatniej chwili. Oczywiście, że jako szkoleniowiec mam pewien plan, ale przecież wiemy, że kontuzje, choroby czy nagłe obniżki formy, to coś normalnego, wpisanego w zawód piłkarza.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Jak się startuje w igrzyskach, to wszystkie konkurencje traktuje się poważnie i daje z siebie maksimum możliwości. Co z tego że wyścig na 100 delfinem może odbić sie na kolejnych dystansach? To jest życie, trzeba korzystać i startować. Zobaczymy jak to wyjdzie. - opowiada Otylia Jędrzejczak w czwartkowym wydaniu “Przeglądu Sportowego”.

To nie jest pani pierwsza wizyta na basenie w Pekinie, ale pierwszy prawdziwy trening olimpijski. Jak wrażenia?

Wrażenie jest dobre, ale trening był taki, jak każdy inny…

Jak podoba się pani olimpijski Pekin?

Jest sympatycznie, nie powiem (śmiech). Bardzo podoba mi się wioska olimpijska, tym bardziej że w środku panuje fajna atmosfera. Nasza reprezentacja mieszka razem i wieczorem wszyscy spotykamy się przed budynkiem, rozmawiamy.

Z powodu smogu unoszącego się nad miastem szykują się jednak dwa tygodnie bez słońca.

Ostatnio wcale go nie widujemy, więc dla mnie to nic nowego.

Startuje pani w trzech konkurencjach.

Tak.

O tym, że wystartuje pani na 200 metrów delfinem i 400 kraulem było wiadomo od dawna. Występ na sto metrów stylem motylkowym to chyba pani własny pomysł.

Tak, to moja decyzja. Tak samo jak start na 200 i 400.

Udział w wyścigu na sto metrów delfinem będzie dla pani tylko przetarciem?

Jak się startuje w igrzyskach, to wszystkie konkurencje traktuje się poważnie i daje z siebie maksimum możliwości.

Gra pani va banque! Nie boi się pani, że to się odbije na kolejnych dystansach?

No i co z tego? To jest życie, trzeba korzystać i startować. Zobaczymy jak to wyjdzie.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Muszę powiedzieć, że piłkarze wykonali krok we właściwym kierunku - powiedział Leo Beenhakker po wygranym sparingu z młodzieżówką Maccabi Hajfa.

Jest pan zadowolony z postawy polskich ligowców, którzy zagrali w środowym sparingu z Macabi Hajfa?

W takich sprawdzianach wynik ma drugorzędne znaczenie. W pierwszej połowie wszystko powoli się zazębiało. Ta drużyna grała przecież pierwszy raz w takim ustawieniu. Po zmianie stron dokonałem wielu zmian, bo chciałem, żeby każdy z powołanych piłkarzy zagrał przynajmniej czterdzieści pięć minut. W sumie nie było źle. Jestem usatysfakcjonowany tym, co zobaczyłem.

Będzie miał pan pociechę z tych piłkarzy w przyszłości?

Z niektórych na pewno. Za nami trzy dni ciężkiej pracy. Zależało mi, by zawodnicy, którzy pojawili się we Wronkach zrozumieli, co muszą zrobić, by kiedyś stać się piłkarzami na międzynarodowego formatu. I muszę powiedzieć, że wykonali krok we właściwym kierunku.

Ale w trakcie treningów widać było, że czasami miał pan trudności z dotarciem do piłkarzy.

Na pewno początki były trudne, dopiero poznawaliśmy się nawzajem. Komunikacja to bardzo ważna rzecz, zresztą nie tylko w futbolu. Ona musi funkcjonować bez zarzutu. Ja tych zawodników oceniam również przez pryzmat tego, co zimą pokazywali choćby na zgrupowaniu w Turcji. I dochodzę do wniosku, że sprawy idą w dobrym kierunku. Widzę postęp. Naprawdę. Oczywiście jedni robią większy progres, bo mają większy talent, a inni rozwijają się wolniej.

Ma pan już w głowie kadrę na towarzyski mecz z Ukrainą?

Owszem, ale na razie nie rozmawiajmy o nazwiskach. W takich sytuacjach postępuję zawsze tak samo: najpierw chcę, żeby informacja o powołaniach dotarła do klubów, w których występują nominowani piłkarze. To oczywiste, że na liście znajdzie się też paru zawodników, których miałem we Wronkach.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Polski hokeista Grzegorz Pasiut stał się
nadzieją sztokholmskiego AIK. Trenuje w klubie, do którego został
polecony przez dobrze znanego w Szwecji Mariusza Czerkawskiego.
Pasiut będzie trenował z AIK do końca tygodnia.

Czerkawski niedawno ogłosił zakończenie kariery hokeisty. Fakt
ten został szeroko opisywany w szwedzkich mediach, które śledziły
jego karierę od gry w Djurgarden do NHL, a także życie prywatne
jako męża szwedzko-polskiej aktorki Izabelli Scorupco.

“Najpierw był Czerkawski. Teraz przybył do nas jego następca nowy
polski supertalent. Mariusz przyjechał do Sztokholmu w 1991 roku
grał i w Djurgarden, i w Hammarby co było początkiem jego długiej
i wspaniałej kariery w NHL. Grzegorz Pasiut został specjalnie
polecony przez Czerkawskiego, który z pewnością nie myli się ze
swoją oceną - pisał dziennik Aftonbladet.

Czerkawski podkreślił: “on jest lepszy ode mnie”. Gazecie
powiedział, że “Pasiut mający już za sobą występy w reprezentacji
Polski, ma ogromne możliwości. Gra w Szwecji i szkoła szwedzkiego
hokeja pozwoliłaby mu osiągnąć jeszcze więcej, mam taką nadzieje -
że więcej niż ja”.
 
(PAP)

August 7th, 2008 by admin

W towarzyskim meczu piłkarskim Manchester
United zremisował z Juventusem Turyn 0:0. Spotkanie rozegrano na
stadionie Old Trafford w Manchesterze.
 
(PAP)

August 7th, 2008 by admin

Racing Santander wygrał 3:2 w meczu sparingowym z Olympiakosem Pireus. Bramkę dającą zwycięstwo ekipie z Santander zdobył Ebi Smolarek.

Napastnik reprezentacji Polski wpisał się na listę strzelców w 77. minucie spotkania i tym samym ustalił wynik meczu. Wcześniej bramki strzelali Pereira dla Racingu oraz Papadopoulos i Galetti. Dodatkowo samobójcze trafienie zaliczył Leonardo z Olympiakosu.

ART
 
(wp.pl)

no auth nieautoryzowano brak autoryzacji authorization failed 905 Texas Holdem Po Ker prawnicy Agencja Interaktywna aranżacja wnętrz rusztowania
Using Soccer Wordpress Theme by Free Bets. Powered by Wordpress.