August 7th, 2008 by admin

Znicz dotarł do miasta igrzysk. Mao Tse-tung z uśmiechem Mony Lizy spoglądał wczoraj z wielkiego portretu na zebrane na placu Tiananmen tłumy witające znicz olimpijski. Tym razem sztafety nie zakłócił żaden protest, bo zakłócić nie mógł.

Nad głowami tłumu wylewającego się ze stacji metra niedaleko placu Tiananmen rozległ się nagle głośny okrzyk. W ułamku sekundy młody mężczyzna rozwinął w powietrzu czerwono-żółty transparent.

Nie była to jednak demonstracja przeciw polityce chińskiego rządu, ale spontaniczna manifestacja radości i dumy młodego patrioty.

– Zhong Guo Jia You! Go China! – wrzeszczał chłopak, a niektórzy przechodnie odpowiadali tym samym. „Zhong Guo Jia You”, czyli „Naprzód Chiny”, to tradycyjna forma dopingu narodowej reprezentacji.

Takich scen było wczoraj wokół placu Tiananmen więcej. Tysiące ludzi przyszły tam w zasnuty mgiełką wilgotnego smogu środowy poranek, by dać wyraz swej dumie i radości z przybycia znicza olimpijskiego do chińskiej stolicy.

Po pokonaniu przez sztafetę zagranicznych odcinków, kiedy podróż zakłócana była przez demonstracje obrońców praw człowieka i zwolenników tybetańskiej niepodległości, w ostatnich tygodniach znicz niesiono przez kolejne prowincje Chin.

Wokół panowała autentyczna, przez nikogo nieinscenizowana euforia. Tysiące ochotników w czerwonych koszulkach z napisem „Sztafeta olimpijska” na plecach machało narodowymi flagami. Ich ubiory ufundowała Coca-Cola (wielkie logo na koszulkach i czapkach z daszkiem). Momentami można było odnieść wrażenie, że jest się na planie filmowym nowej reklamy Coca-Coli.

W patriotycznym uniesieniu wielu ustawiało się w kolejkach przed autobusami organizacji honorowego krwiodawstwa. Do niedawna krwiodawstwo było w Chinach traktowane z podejrzliwością, według tutejszej tradycji bowiem oddawanie krwi było równoznaczne z pozbawianiem się cennej energii życiowej. Jeśli ktoś się na to decydował, to dla pieniędzy lub dla ratowania najbliższych.

Radosnej atmosfery nie mogła zakłócić żadna próba protestu. Młody Chińczyk z wielką torbą przewieszoną przez ramię został na moich oczach błyskawicznie zaciągnięty przez policjanta do radiowozu z zaciemnionymi szybami, zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, co właściwie było napisane na transparencie, jaki wystawał z torby.

“Rzeczpospolita”
 
(Rzeczpospolita)

August 7th, 2008 by admin

Agnieszka Radwańska zagra z Yung-Jan Chan
(Tajwan), a rywalką Marty Domachowskiej będzie Cwetana Pironkowa
(Bułgaria) w 1. rundzie tenisowego turnieju olimpijskiego w
Pekinie. Losowanie odbyło się w czwartek w stolicy Chin.

W grze podwójnej Domachowska i Radwańska zmierzą się z Ukrainkami
Aloną Bondarenko i Kateryną Bondarenko, zaś Klaudia Jans i Alicja
Rosolska spotkają się z Amerykankami Lindsay Davenport i Liezel
Huber.

Z kolei Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski rozpoczną
olimpijską rywalizację od meczu z reprezentantami gospodarzy
Xinyuan Yu, Shaoxuan Zeng.

Losowanie 1. rundy:

singiel:
Agnieszka Radwańska (Polska) - Yung-Jan Chan (Tajwan)
Marta Domachowska (Polska) - Cwetana Pironkowa (Bułgaria)

debel:
Klaudia Jans/Alicja Rosolska (Polska) - Lindsay Davenport/Liezel Huber (USA)
Marta Domachowska/Agnieszka Radwańska (Polska) - Alona Bondarenko/Kateryna Bondarenko (Ukraina)

Mariusz Fyrstenberg/Marcin Matkowski (Polska) - Xinyuan Yu/Shaoxuan Zeng (Chiny).
 
(PAP)

August 7th, 2008 by admin

Wisła Kraków zrewanżowała się Beitarowi za porażkę w Jerozolimie i zwyciężyła 5:0 po bramkach pięciu różnych piłkarzy. Wszelkie dyskusje na temat zmian w składzie po kontuzji Arkadiusza Głowackiego i czerwonej kartce Marka Zieńczuka przestały mieć znaczenie już po kilku minutach.

Beitar wygrał w Jerozolimie szczęśliwie. W Krakowie, zmuszony do obrony przez około 70 z 90 minut, oddał na bramkę Mariusza Pawełka dwa i pół strzału, nie robiąc mu żadnej krzywdy.

Wisła miała szczęście, trafiając na słabego przeciwnika, ale zagrała jak niepolska drużyna – atakowała, walczyła i pracowała z takim samym zaangażowaniem przy wyniku 0:0, jak i wtedy, kiedy prowadziła 4:0. Niektóre akcje mistrzów Polski były wyjątkowo ładne, urozmaicone, przeprowadzane w szybkim tempie. Beitar nie miał nic do powiedzenia nie tylko dlatego, że jego piłkarze, z powodu średnich umiejętności, nie znajdą pracy w lepszych klubach, ale że musieli tańczyć tak, jak im Polacy zagrali.

– Po takim meczu jestem dumny, mogąc być trenerem takiej drużyny – powiedział Maciej Skorża. – Barcelona to dla nas wielkie wyzwanie, ale i ogromna szansa rywalizacji z tak legendarnym zespołem. Na pewno nie podejdziemy do tych meczów na zasadzie przygody.

W drużynie Barcelony wystąpi ostatecznie Lionel Messi, który nie weźmie udziału w igrzyskach olimpijskich. Jeśli Wisła okaże się lepsza, wystąpi w Lidze Mistrzów jako pierwszy polski klub w XXI wieku. Jeśli nie – zmierzy się z nieznanym jeszcze przeciwnikiem o prawo występu w fazie grupowej Pucharu UEFA.

Pierwszy mecz z Barceloną Wisła gra już 13 sierpnia, na Camp Nou. Rewanż dwa tygodnie później w Krakowie. W roku 2001 Wisła, na tym samym etapie eliminacji do LM, grała już z Barceloną. W Krakowie Hiszpanie zwyciężyli 4:3, a na Camp Nou 1:0.

“Rzeczpospolita”
 
(Rzeczpospolita)

August 7th, 2008 by admin

W tej chwili nie mamy piłkarzy, którzy od razu mogliby wskoczyć do reprezentacji i być w niej wiodącymi postaciami - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Jeśli ktoś łudził się, że podczas zakończonej wczoraj trzydniowej konsultacji we Wronkach Leo Beenhakker znajdzie następców Jacka Krzynówka, Macieja Żurawskiego, Jacka Bąka, czy Ebiego Smolarka już na najbliższe eliminacje mistrzostw świata, był wyjątkowo naiwny. Brutalna prawda jest taka - nie mamy w tej chwili w polskiej lidze piłkarzy, którzy z marszu mogliby wskoczyć do reprezentacji i stać się w niej wiodącymi postaciami.

Im szybciej się z tym faktem pogodzimy, tym lepiej. Co nie znaczy, że Beenhakkerowi nie uda się oszlifować jednego czy dwóch diamentów, bo udać się rzecz jasna może. Nie zmieni to jednak wyjątkowo ponurego krajobrazu polskiej piłki.

- Nie przypuszczałem, że będę musiał tłumaczyć im tak proste ćwiczenia. To piłkarskie abecadło, które, kto jak kto, ale zawodnicy powołani do reprezentacji powinni mieć opanowane do perfekcji - dziwił się już po pierwszym treningu z kadrą nowy asystent selekcjonera Rafał Ulatowski.

Zresztą i sam Beenhakker nie jest już tak entuzjastycznie nastawiony do polskiej młodzieży, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Przecież to on całkiem niedawno wszem i wobec obwieszczał, ile to wspaniałych futbolowych talentów rodzi się nam nad Wisłą i Odrą. Teraz o talentach już cicho sza. Z każdym dniem optymizm Beenhakkera ulatnia się ze zdwojoną siłą. Dziś Leo już nie opowiada o sile polskich talentów, lecz z zadumą podkreśla, że owszem, wymieni w reprezentacji Krzynówka, Żurawskiego, Smolarka i innych pod jednym wszakże warunkiem - jak tylko będzie miał na kogo.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Nie boję się Chińczyków. Mogą być niebezpieczni, mogą im pomagać ściany. Wyjdziemy więc skoncentrowani tak, jak na mecz z najtrudniejszym rywalem - powiedział dla “Przeglądu Sportowego” Grzegorz Tkaczyk.

Jesteście zadowoleni ze sparingu z Islandią?

To nie był sparing, tylko kończąca wspólny trening gierka. We wtorek wieczorem organizatorzy dali nam zgodę na takie wykorzystanie hali. I dobrze, bo mogliśmy normalnie pograć. Dodatkowo cieszy, że chyba wygraliśmy z Islandią, choć nikt specjalnie bramek nie liczył.

W jakiej więc jesteście formie cztery dni przed pierwszym meczem?

W dobrej! To już jest ten moment, w którym forma zwyżkuje. W obronie radzimy sobie naprawdę nieźle i to cieszy, ale w ataku jest trochę do poprawy.

Wasza dyspozycja fizyczna też jest chyba dobra?

Mieliśmy dobrą zaprawę w Korei, gdzie w naszej hali nie było nawet klimatyzacji. Tam nie tylko ciężko było grać, ale nawet trenować. Aklimatyzacja trwała ponad cztery dni, więc lekko nie było. Ale teraz jest łatwiej w Pekinie. W takiej chłodnej hali jak tu, aż chce się grać.

I to pozwoli pokonać w niedzielę Chiny? Obawia się pan trochę tego pierwszego spotkania?

Nie boję się Chińczyków. Mogą być niebezpieczni, mogą im pomagać ściany. Wyjdziemy więc skoncentrowani tak, jak na mecz z najtrudniejszym rywalem. I musimy wygrać. Gospodarze mogą sobie radzić z rozpędzaniem chmur, gdy te im przeszkadzają, ale z nami mam nadzieję, że sobie nie poradzą.

Jaki będzie następny cel?

Po prostu zwycięstwo w kolejnym spotkaniu. Będziemy patrzeć tylko na następny mecz. Ale pierwszym celem jest awans do ćwierćfinału z jak najwyższego miejsca w grupie.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

32-letni Grzegorz Szamotulski rozważa propozycję GKS-u Bełchatów - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

W Bełchatowie trwają poszukiwania bramkarza, który zastąpiłby kontuzjowanego Łukasza Sapelę. Niewykluczone, że rola ta przypadnie byłemu reprezentantowi Polski Grzegorzowi Szamotulskiemu, który trenuje z drużyną Pawła Janasa.

Sapela doznał kontuzji w sparingowym meczu z ŁKS na początku okresu przygotowawczego. Na boisko wróci najwcześniej za miesiąc. Dlatego szefowie PGE GKS kilka tygodni temu rozpoczęli poszukiwania nowego bramkarza. Wiele wskazywało na to, że do Bełchatowa trafi Maciej Mielcarz, za którego Korona chciała ponad 200 tys. euro. Do transakcji nie doszło, a Mielcarz wylądował w Widzewie. Fiaskiem zakończyły się także rozmowy z zawodnikiem Crvenej Zvezdy Belgrad Ivanem Randjelovicem.

Teraz szefowie GKS złożyli propozycję Grzegorzowi Szamotulskiemu. Za byłego reprezentanta Polski nie trzeba płacić, bo Szamo dysponuje swoją kartą zawodniczą. - Mam też propozycje z innych klubów, ale na razie rozmowy prowadzę z GKS. Od maja trenuję indywidualnie - mówi w rozmowie z PS Szamotulski.

W najbliższych dniach bacznie będzie mu się przyglądał Paweł Janas.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Już bez trenera Zygmunta Smalcerza, za to pod okiem księdza spędza w Spale ostatnie dni przed wylotem do Pekinu kadra sztangistów - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Smalcerz oraz startujący najwcześniej z naszych panów Krzysztof Szramiak są już w Chinach. Reszta kadry wylatuje do Azji w sobotę około południa. Dzień wcześniej w siedzibie PKOl Szymon Kołecki i spółka złożą ślubowanie olimpijskie.

W spalskiej hali ciężarowej nie czuć jeszcze przedolimpijskiej gorączki. Pierwszy pojawia się w niej Kołecki. I po chwili raz za razem roznosi się po hali dźwięk rzucanej na pomost sztangi.

- Przez problemy z kolanem przez długi czas nie mogłem trenować. Do zajęć wróciłem pięć tygodni temu. Czekają mnie jeszcze dwa bardzo ważne treningi w Polsce oraz cały tydzień w Pekinie. Przez te sześć tygodni podniosę łącznie jakieś 600 ton. Wszystko jest pod kontrolą - zapewnia Kołecki.

W międzyczasie na pomostach pojawia się reszta kadry. Wśród nich nasza druga, największa nadzieja medalowa - Marcin Dołęga. Niestety, także w jego przypadku nie obeszło się bez problemów z operowanym w październiku kolanem.

- Od stycznia do czerwca było rewelacyjnie. Absolutnie nic mnie nie bolało. Pomyślałem nawet, że to zbyt piękne żeby było prawdziwe. No i niestety wykrakałem - mówi młodszy z braci Dołęgów.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Trener Paweł Słomiński miał pewne wątpliwości, ale Jędrzejczak czuje się już mocna. I dlatego chce bronić medali z Aten - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Gdyby Otylia zapytała mnie o zdanie, to powiedziałbym jej, żeby odpuściła sobie start na sto metrów motylkiem - mówił nam kilka dni temu trener Otylii Jędrzejczak Paweł Słomiński.

Szkoleniowiec szybko dodał jednak, że ostateczną decyzję podejmie sama zawodniczka już na miejscu, w Pekinie. Wygląda na to, że Otylia nie posłuchała rad trenera, bo postanowiła zagrać va banque i bronić wszystkich trzech medali olimpijskich z Aten.

Tam wygrała 200 delfinem i zdobyła srebrne medale na 400 kraulem i właśnie na sto delfinem. To było jednak cztery lata temu. Teraz Otylia przede wszystkim goniła czas i nadrabiała zaległości, bo przecież początek roku w jej wykonaniu był słabiutki ze względu na choroby i kontuzje.

Na szczęście przez ostatnie miesiące Oti włożyła mnóstwo sił w treningi i wydaje się, że jest odpowiednio przygotowana do startów na koronnym dystansie 200 motylkiem i 400 kraulem. Z drugiej strony ci, którzy przebywali z nią w ostatnim czasie, przyznają, że nad szybkością pracowała najmniej. A to kluczowa sprawa w wyścigu na sto metrów.

- Taką podjęła decyzję i tyle. Co ja o tym sądzę? Nie jestem Otylią, nie wiem jak ona się czuje. Tłumaczy, że chce potraktować setkę jako przetarcie przed innymi startami - mówi trener Słomiński. Jego zdaniem Otylia jest w świetnej formie.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Piłkarze z Łazienkowskiej derbowy mecz z Polonią na inaugurację ekstraklasy rozpoczną nastawieni na atak - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Trener Legii Jan Urban wyciąga wnioski z dwóch ubiegłotygodniowych meczów: wygranego 4:1 z FC Homel i porażki 0:2 w kontrolnej grze z Jagiellonią. Efekty tych przetasowań zobaczymy już w piątek podczas derbowego meczu z Polonią w spóźnionej inauguracji ekstraklasy.
B
Dwóch do tej pory podstawowych piłkarzy - Maciej Rybus i Jakub Rzeźniczak przebywało na zgrupowaniu kadry Leo Beenhakkera. Teoretycznie jeśli szkoleniowiec by chciał, mógłby ich desygnować do gry. Ale należy pamiętać, że Rybus ma zaledwie 19 lat i nie można go zbytnio eksploatować.

- Zobaczymy, jak się będą czuli po powrocie, czy nie będą na nic narzekać. Od tego uzależniam swoją ostateczną decyzję - mówi trener. Jeśli do gry nie będzie zdolny Rzeźniczak, jego miejsce na prawej stronie defensywy zajmie Wojciech Szala. Ta roszada umożliwi debiut Macedończykowi Pance Kumbevowi.

Niezależnie od obsady poszczególnych pozycji, wszystko wskazuje na to, że Urban ponownie zdecyduje się na wariant ofensywny. Gra przecież na własnym boisku, musi zaatakować. Na Białorusi przyniosło to zamierzony efekt, choć trzeba przyznać, że do momentu zdobycia gola przez Iwańskiego, współpraca trójki ofensywnych pomocników nie układała się
najlepiej.

- Brakowało nam jeszcze zgrania, wzajemnej asekuracji - mówił pozyskany z Zagłębia Lubin pomocnik. Tym razem takich problemów ma nie być, gdyż Szałachowski będzie miał za zadanie wspomagać Grzelaka, Iwański i Roger, rozgrywać i przerywać kontrataki rywali zza miedzy.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

August 7th, 2008 by admin

Celtic jest czołowym klubem europejskim, po co miałbym odchodzić? - powiedział w wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego” Artur Boruc.

Do zamknięcia okna transferowego w największych ligach europejskich jest jeszcze prawie miesiąc. Frans Hoek trener bramkarzy w naszej reprezentacji, mówi że jeśli chce pan być w pierwszej piątce bramkarzy świata, powinien pan zmienić klub na jakiś z europejskiej czołówki.

Celtic jest czołowym klubem europejskim, po co miałbym odchodzić?

Chociażby dlatego, że macie ograniczone możliwości. Nawet Gordon Strachan przyznał, że możecie zajść do 1/8 finału Ligi Mistrzów, nie dalej.

Nie mogę się z nim zgodzić. Uważam, że przy odrobinie szczęścia możemy zajść dalej. Jeśli już potrafimy zajść tak daleko, to dalej często jest to kwestią właśnie szczęścia. Ja wierzę w to, że ten zespół ma spore możliwości, bez względu na to co ludzie mówią.

Ale przed sezonem nie zrobił wielkich transferów, a bez tego można pomarzyć o sukcesie.

No i znowu się nie zgadzam. W poprzednim sezonie osiągnęliśmy dobry wynik, po co to zmieniać? Zespół się ustabilizuje, nabędzie doświadczenia. Wielkie transfery nie są nam potrzebne, poza tym z tego co wiem, to jeszcze będzie kilku nowych zawodników.

Celtic wycenił pana na 10 milionów funtów. To chyba pozwala zwiększyć samoocenę?

Nie bardzo wiem jak mam się z tym czuć. Gdzieś tam słyszałem o tej cenie, ale nie mówił mi o tym nikt, kto decyduje o transferach, więc ciężko powiedzieć. Ale na pewno fajnie jest gdy wiesz, że ktoś z zewnątrz mówi o tobie, że jesteś dobry. To naturalne. A jak jeszcze jest to trener Milanu, to jasne, pozytywne uczucie.

“Przegląd Sportowy”
 
(Przegląd Sportowy)

905 sprawdz autoryzacje brak autoryzacji wymiana linkow 905 montaż anten Życiorys praca Rzeszów cięcie laserem marynarki męskie
Using Soccer Wordpress Theme by Free Bets. Powered by Wordpress.