August 7th, 2008 by admin

Trener polskiej kadry kobiet w podnoszeniu ciężarów, Ryszard Soćko, w środowe popołudnie „męczarniom” swych podopiecznych na hali treningowej przyglądał się z boku. Pilnie jednak - jak się okazuje - śledzi nie tylko kolejne kilogramy, przerzucane przez Polki. Równie uważnie ogląda i to, co ze sztangą wyczyniają konkurentki jego dziewcząt.

Coraz bliżej inauguracji igrzysk, które - niemal tradycyjnie już - zaczynają zmagania dziewcząt na pomoście…

Taki już urok tego olimpijskiego programu. Z tego powodu któraś z naszych podopiecznych zawsze opuścić musi ceremonię otwarcia, nad czym z reguły bardzo bolejemy. Teraz nie będzie na niej Marzeny Karpińskiej. Zastanawiamy się nad Olą Klejnowską. Dwa razy była już na olimpiadzie, nigdy jednak w defiladzie udziału nie brała. Ostateczną decyzję podejmiemy w piątek, w zależności od pogody i jej samopoczucia.

Ostatnia faza przygotowań przebiega bez problemów?

Teraz już tak. Ale mieliśmy trochę kłopotów w siódmym-ósmym dniu pobytu tutaj.

To znaczy.

Dziewczyny były bardzo ospałe, osłabione. To od razu odbijało się na ich wynikach. Trochę nas to zaskoczyło. Zazwyczaj przy aklimatyzacji ten moment przychodzi w trzecim, czwartym dniu. Tym razem przyszło to z opóźnieniem. Ale już jest dobrze.

Dyspozycja fizyczna to jedno, emocje i stres - zupełnie co innego.

Faktem jest, że z dnia na dzień tych emocji - i tej atmosfery igrzysk - jest coraz więcej. Wioska olimpijska wreszcie się zaludnia, bo pierwsze dni - kiedy byliśmy w zasadzie jedynymi gośćmi - były bardzo niezwykłe.

Wróćmy do formy sportowej. Nasze starty inauguruje debiutantka, Marzena Karpińska…

Idzie jak burza - rzekłbym. Boli ją, narzeka, ale… idzie. We wtorek wyrwała 84 kg, pobiła rekord życiowy, podrzuciła 97 kg, 99 zarzuciła. Ale to wszystko trzeba powtórzyć na pomoście w warunkach startowych. A musi jeszcze o kilogram zredukować wagę. Nie jest to dużo, ale na pewno nie pomaga. Tyle że „Mała” ma żelazne nerwy, ona się niczym nie przejmuje. Potrafi zejść po próbie z pomostu, pytając: „trenerze, a ile tak naprawdę było na sztandze?”.

Jeżeli dziś marzymy o medalu w ciężarach kobiecych, wymieniamy jednak tylko jedno nazwisko: Klejnowska…

Ola też miała tutaj taki moment „przytłumienia”, osłabienia. Wróciła do równowagi, generalnie ten sezon ma bardzo dobry. Tyle że patrząc w tabele wyników, nie wygląda to dobrze na tle rywalek.

Do podium trzeba więcej niż na mistrzostwach Europy?

Oczywiście. Tutaj nawet 220 kg nie gwarantuje wysokiej pozycji. Będzie trudno, ale to taka dyscyplina. Spoglądamy czasem w trakcie treningu na te różne „monstra”, jakie pojawiają się w hali… Nie mamy sobie nic do zarzucenia, ale choćbyśmy trenowali i dwa razy więcej niż do tej pory, i tak nie będziemy mieć szans…

Brak „męskiej części” waszej ekipy nie doskwiera?

A to trzeba by dziewczyn pytać (śmiech). Na pewno nie możemy narzekać na brak dobrego towarzystwa. Mówię choćby o wieczornych spotkaniach przed polską misją w wiosce olimpijskiej, na które przychodzi kilkadziesiąt osób z różnych dyscyplin. Zresztą muszę przyznać, że generalnie bardzo mocno - i pozytywnie - zaskakuje mnie to, co tu zastałem.

Dariusz Leśnikowski z Pekinu / “Sport”
 
(Sport)

Comments are closed.

Using Soccer Wordpress Theme by Free Bets. Powered by Wordpress.