Do igrzysk Kołecki podniesie 600 ton
Już bez trenera Zygmunta Smalcerza, za to pod okiem księdza spędza w Spale ostatnie dni przed wylotem do Pekinu kadra sztangistów - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.
Smalcerz oraz startujący najwcześniej z naszych panów Krzysztof Szramiak są już w Chinach. Reszta kadry wylatuje do Azji w sobotę około południa. Dzień wcześniej w siedzibie PKOl Szymon Kołecki i spółka złożą ślubowanie olimpijskie.
W spalskiej hali ciężarowej nie czuć jeszcze przedolimpijskiej gorączki. Pierwszy pojawia się w niej Kołecki. I po chwili raz za razem roznosi się po hali dźwięk rzucanej na pomost sztangi.
- Przez problemy z kolanem przez długi czas nie mogłem trenować. Do zajęć wróciłem pięć tygodni temu. Czekają mnie jeszcze dwa bardzo ważne treningi w Polsce oraz cały tydzień w Pekinie. Przez te sześć tygodni podniosę łącznie jakieś 600 ton. Wszystko jest pod kontrolą - zapewnia Kołecki.
W międzyczasie na pomostach pojawia się reszta kadry. Wśród nich nasza druga, największa nadzieja medalowa - Marcin Dołęga. Niestety, także w jego przypadku nie obeszło się bez problemów z operowanym w październiku kolanem.
- Od stycznia do czerwca było rewelacyjnie. Absolutnie nic mnie nie bolało. Pomyślałem nawet, że to zbyt piękne żeby było prawdziwe. No i niestety wykrakałem - mówi młodszy z braci Dołęgów.
“Przegląd Sportowy”
(Przegląd Sportowy)