Tkaczyk: nie boję się Chińczyków
Nie boję się Chińczyków. Mogą być niebezpieczni, mogą im pomagać ściany. Wyjdziemy więc skoncentrowani tak, jak na mecz z najtrudniejszym rywalem - powiedział dla “Przeglądu Sportowego” Grzegorz Tkaczyk.
Jesteście zadowoleni ze sparingu z Islandią?
To nie był sparing, tylko kończąca wspólny trening gierka. We wtorek wieczorem organizatorzy dali nam zgodę na takie wykorzystanie hali. I dobrze, bo mogliśmy normalnie pograć. Dodatkowo cieszy, że chyba wygraliśmy z Islandią, choć nikt specjalnie bramek nie liczył.
W jakiej więc jesteście formie cztery dni przed pierwszym meczem?
W dobrej! To już jest ten moment, w którym forma zwyżkuje. W obronie radzimy sobie naprawdę nieźle i to cieszy, ale w ataku jest trochę do poprawy.
Wasza dyspozycja fizyczna też jest chyba dobra?
Mieliśmy dobrą zaprawę w Korei, gdzie w naszej hali nie było nawet klimatyzacji. Tam nie tylko ciężko było grać, ale nawet trenować. Aklimatyzacja trwała ponad cztery dni, więc lekko nie było. Ale teraz jest łatwiej w Pekinie. W takiej chłodnej hali jak tu, aż chce się grać.
I to pozwoli pokonać w niedzielę Chiny? Obawia się pan trochę tego pierwszego spotkania?
Nie boję się Chińczyków. Mogą być niebezpieczni, mogą im pomagać ściany. Wyjdziemy więc skoncentrowani tak, jak na mecz z najtrudniejszym rywalem. I musimy wygrać. Gospodarze mogą sobie radzić z rozpędzaniem chmur, gdy te im przeszkadzają, ale z nami mam nadzieję, że sobie nie poradzą.
Jaki będzie następny cel?
Po prostu zwycięstwo w kolejnym spotkaniu. Będziemy patrzeć tylko na następny mecz. Ale pierwszym celem jest awans do ćwierćfinału z jak najwyższego miejsca w grupie.
“Przegląd Sportowy”
(Przegląd Sportowy)