Beenhakker: jestem usatysfakcjonowany
Muszę powiedzieć, że piłkarze wykonali krok we właściwym kierunku - powiedział Leo Beenhakker po wygranym sparingu z młodzieżówką Maccabi Hajfa.
Jest pan zadowolony z postawy polskich ligowców, którzy zagrali w środowym sparingu z Macabi Hajfa?
W takich sprawdzianach wynik ma drugorzędne znaczenie. W pierwszej połowie wszystko powoli się zazębiało. Ta drużyna grała przecież pierwszy raz w takim ustawieniu. Po zmianie stron dokonałem wielu zmian, bo chciałem, żeby każdy z powołanych piłkarzy zagrał przynajmniej czterdzieści pięć minut. W sumie nie było źle. Jestem usatysfakcjonowany tym, co zobaczyłem.
Będzie miał pan pociechę z tych piłkarzy w przyszłości?
Z niektórych na pewno. Za nami trzy dni ciężkiej pracy. Zależało mi, by zawodnicy, którzy pojawili się we Wronkach zrozumieli, co muszą zrobić, by kiedyś stać się piłkarzami na międzynarodowego formatu. I muszę powiedzieć, że wykonali krok we właściwym kierunku.
Ale w trakcie treningów widać było, że czasami miał pan trudności z dotarciem do piłkarzy.
Na pewno początki były trudne, dopiero poznawaliśmy się nawzajem. Komunikacja to bardzo ważna rzecz, zresztą nie tylko w futbolu. Ona musi funkcjonować bez zarzutu. Ja tych zawodników oceniam również przez pryzmat tego, co zimą pokazywali choćby na zgrupowaniu w Turcji. I dochodzę do wniosku, że sprawy idą w dobrym kierunku. Widzę postęp. Naprawdę. Oczywiście jedni robią większy progres, bo mają większy talent, a inni rozwijają się wolniej.
Ma pan już w głowie kadrę na towarzyski mecz z Ukrainą?
Owszem, ale na razie nie rozmawiajmy o nazwiskach. W takich sytuacjach postępuję zawsze tak samo: najpierw chcę, żeby informacja o powołaniach dotarła do klubów, w których występują nominowani piłkarze. To oczywiste, że na liście znajdzie się też paru zawodników, których miałem we Wronkach.
“Przegląd Sportowy”
(Przegląd Sportowy)